Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archiwum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archiwum. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 grudnia 2023

Hellblade: Senua's sacrifice - w szaleńczym umyśle po latach


O grze słyszałem, ale niespecjalnie było mi po drodze w nią zagrać, aż wnet podczas październikowej wyprzedaży nabyłem ją na Steam, za około 17 złotych. Wcześniej co prawda grę widziałem w Game Pass, ale koniecznie chciałem ją sprawdzić na Steam Deck. Był to dobry ruch, gra wydaje się jakby była skrojona na miarę urządzenia przenośnego od Valve. Idealnie działa w 30 klatkach, poza kilkoma momentami, gdzie efektów cząsteczkowych jest mnóstwo i handheld minimalnie niedomaga (miało to również potwierdzenie w utylizacji baterii, która na pierwszej wersji Steam Decka ginęła w oczach). Być może na wersji OLED, która jest nieznacznie lepsza, gra będzie działała optymalniej, jednak najpewniej nie będzie mi dane w najbliższym czasie to zweryfikować, gdyż zwyczajnie nie planuję zakupu nowego modelu SD. Jeżeli ktokolwiek z moich Szanownych Czytelników sprawdził działanie poświęcenie Senui na nowym Steam Decku, to może podzielić się tym w komentarzach (na blogspocie, albo facebooku).

Od razu zaznaczę, że grę od samego początku warto jest usłyszeć w słuchawkach. Autorzy idealnie odwzorowali umysł szaleńca przeznaczając lewy i prawy kanał na głosy, których zdanie znacznie różni się. Taki dobry i zły policjant naszego umysłu w lewym i prawym uchu robi niesamowity klimat. Wariackie doznanie dodatkowo potęgują wizualne efekty - rozwarstwienie obrazu, mnogość symboli, które nasza protagonistka widzi w otoczeniu, zastosowanie odpowiedniego filtra, czy po prostu wizje bohaterki.Nie będę owijał w bawełnę - gra się w to po prostu ciężko - głosy męczą, obraz też, ale nie odczytujcie tego jako wada. Autorzy chcieli odwzorowywać jak najlepiej umysł schizofreniczki i udało się im to w każdym calu, co jest nie lada osiągnięciem. 


Rozgrywka od początku do końca trwa około 8 godzin, i jest umilana znajdźkami o nordyckich opowieściach, których warto wysłuchać. Oś fabularna polega na "odprowadzeniu" nieżyjącego męża Senui do Hellheimu, co ostateczne czynimy, pokonując po drodze pełno znanych mitologicznych stworów oraz rozwiązując proste zagadki. W skrócie można powiedzieć, że jest to symulator chodzenia opowiadający przewyborną historię w fantastycznej aranżacji z drobnymi elementami walki opierającą się na szybkich oraz mocnych atakach i blokowaniu. Na zakończenie dodam, że grę jest bardzo łatwo wymasować na 100%, jeżeli ktoś jest miłośnikiem maskowania osiągnięć (lub platyny w zależności od upodobań) to serdecznie polecam. Z uwagi na najbliższą wyprzedaż świąteczną Steam proponuję się z nią zapoznać, jeżeli ktoś miał takie zaległości jak ja, zwłaszcza w cenie 17 złotych. Na zakończenie należy wspomnieć, że pod naciskami fanów sami twórcy wydali wersję pudełkową tej gry indie, która wydanie pierwotnie było planowanie tylko w dystrybucji cyfrowej.


piątek, 10 listopada 2023

Nowy Steam Deck OLED

Dopiero co opisywałem moje wrażenia po roku korzystania z SD, kiedy to wczoraj Valve zapowiedziało premierę odświeżonej wersji Steam Deck oraz przecenę starych modeli.

Co się zmieni?
  • Większy ekran 7,4" w technologii OLED z odświeżaniem 90Hz (wcześniej 7", IPS, 60Hz)
  • Większa bateria 50Wh (wcześniej 40Wh)
  • Procesor wykonany w technologii 6nm (wcześniej 7nm)
  • Szybsze taktowanie pamięci 6400MHz (wcześniej 5400MHz)
  • Zmiana chipsetu odpowiedzialnego za komunikację WLAN (WIFI 6E) oraz BT obsługującego nowsze standardy.
Zmiany według producenta nie mają się przełożyć na wydajność urządzenia tylko na długość pracy na jednym ładowaniu. SD w nowej wersji ma pracować od 3 do 12 godzin na zasilaniu bateryjnym.
Nowe urządzenie w standardzie będzie posiadało również dłuższy kabel do ładowarki oraz będzie nieznacznie lżejsze.

Co do "starych" Steam Decków ceny prezentują się następująco:
  • 1699 złotych za wariant 64 GB
  • 1899 złotych za wariant 256 GB
  • 2099 złotych za wariant 512 GB
Wariant 64GB oraz 512GB jest dostępny do wyczerpania zapasów, później producent będzie sprzedawał równoległe do modeli OLED jedynie model 256GB. Muszę przyznać, że po zmianach cen model 256GB oraz 512GB ze starej linii, cenowo prezentuje się bardzo przystępnie.

Nowe modele, ich warianty oraz ceny:
  • 2599 złotych za wariant 512 GB
  • 3099 złotych za wariant 1 TB
Tu ceny również prezentują się bardzo przystępnie, zwłaszcza porównując je do cen na premierę urządzenia. Upgradować czy nie? Oto jest pytanie…
Preordery będzie można składać w sklepie Steam.

Nowy Steam Deck OLED



środa, 18 października 2023

Steam Deck po roku

Moja przygoda ze Steam Deck (SD) nie zaczęła się szczęśliwie. Początkową ekscytację sprzętem przerwała usterka układu graficznego, co skutecznie zmniejszało poziom zadowolenia przy korzystaniu z tego przenośnego ustrojstwa. Błędy GPU powodowały nieoczekiwane restarty sprzętu. Zgłosiłem, więc reklamację i wymianę sprzętu w ramach RMA. Tu również kolorowo nie było, ponieważ przez tydzień musiałem udowadniać, że sprzęt jest wadliwy, jednak finalnie otrzymałem zgodę na wymianę. Teraz tylko drukowanie etykiety, aby nadać uszkodzoną konsolę do Holandii oraz oczekiwanie na nową sztukę. W tym miejscu jednak zaczęło się przyjemnie, bo proces samego zwrotu jest banalnie prosty i w trybie door-to-door.


W połowie października ubiegłego roku dostałem nową sztukę SD, która tym razem działała poprawnie. Od tamtej pory moje uprzedzenia do urządzenia, nabyte po obcowaniu z uszkodzonym egzemplarzem, zmieniły się. PC/konsola (jak zwał, tak zwał, choć techniczne to PC), jaka jest większość wie. Nie będę się więc zagłębiał w technikalia, czy ergonomię (chociaż trzeba przyznać, że przy tych gabarytach oraz wadze SD jest fantastycznie wygodny). Skupię się za to, na tym jak idea Steam Decka wstrząsnęła rynkiem oraz jak sam SD się zmieniał. Samych zmian trochę jest. Interfejs jest co i rusz udoskonalany, a do opcji dodawane są nowe funkcjonalności. Poprawiany jest co chwile sam Proton, który w SD odpowiedzialny jest za tłumaczenie instrukcji Direct X do systemu Linuxowego, na którym hula urządzenie. Z kolei poprawki Protona przekładają się bezpośrednio również na coraz większą zgodność gier dostępnych na platformie Steam. Na przestrzeni ostatniego roku przybyło w mojej bibliotece około 20% gier w pełni zweryfikowanych a co najmniej dwa razy tyle gier pojawiło się "z żółtym oznaczeniem", które w praktyce oznacza, że gra działa, lecz wymaga dokonfigurowania w samych ustawieniach.Nie będę się skupiał na rozwiązanych poza nakładką domyślną na SteamOS, gdzie oczywiście funkcji jest również mnóstwo i są ciągle rozwijane (np.. integracje z innymi platformami z grami na PC - Origin, Gog, uplay), ponieważ nie korzystam z nich. Wystarczają mi w zupełności gry z biblioteki Steam, których mam sporo. Patrząc jednak na społeczność jaka towarzyszy urządzeniu, nawet gdy Valve zakończy wsparcie dla urządzenia, to gracze nadal będą rozwijać SD, chociażby do emulacji. 

Czy na przestrzeni roku sięgałem jednak często po urządzenie? I tak i nie. Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ czasu na granie mam coraz mniej. Oceniając jednak czas jaki brałem do ręki Steam Decka kontra pozostałe moje konsole, to nie wypada już to tak źle. Gra się bardzo przyjemnie, mogę pograć w starsze tytuły, które czekały od lat na ogranie, w takich przypadkach bateria nie jest drenowana szybko i SD pozwala na kilka godzin gry (np. w GRID Autosport) a sama rozgrywka może być wyświetla bez problemu w 60 klatkach (chociaż osobiście wybieram zawsze stałe 40), podczas gdy Nintendo Switch tego nie zaoferuje. Jedyny minus SD w mojej opinii, to jego cecha - to PC. Gdy mamy chwilę na pogranie (co w przypadku handhelda jest bardzo często spotykane), rozgrywka może nie dojść do skutku. Niejednokrotnie podczas takich krótszych posiedzeń 10 minut mi uciekało na aktualizacje gier, systemu, układu klawiszy etc., podczas gdy na Switchu grałbym już od 9 minut i 30 sekund. 

Tu też płynnie można przejść do trendu jaki zapoczątkował Steam Deck, a mianowicie modę na handheldowe PC'ety. Lada moment ujrzymy nową maszynkę Lenovo Legion Go a ASUS ROG Ally już jest. Co je wszystkie łączy? To samo - aktualizacje niczym w PC. W Asusie i Lenovo jest to jeszcze bardziej odczuwalne, bo jest tam pełnoprawny Windows. Z mojego punktu widzenia przy krótszych sesjach zdecydowanie wolę sięgnąć po Switch. Podsumuję pytaniem na koniec - Czy warto więc kupić Steam Deck? Zdecydowanie tak! Zwłaszcza teraz, gdy w zasadzie niczym nie różniącą się wersję 64GB po odnowieniu kupimy za 1500 złotych. W tej klasie cenowej jest to zdecydowanie najlepszy wybór. Nawet dopłacając 200 złotych do większego dysku lub karty SD. Podstawowym pytaniem przed zakupem powinno być jednak - Ile gier na Steam posiadam?

czwartek, 28 września 2023

Iphone, którego nikt nie chciał

Wokół premiery Iphona 15 powstało pełno szumu, zwłaszcza wokół wersji pro oraz pro max, gdzie szydzono, że jedyną zmianą jakiej dokonała firma z Cupertino, to zmiana portu na USB-C. Jednak przyglądając się tematowi bliżej, poza zmianą portu i chipu na A17 Pro w 3nm technologii, to rzeczywiście nie zmieniło się nic. W zasadzie na tym można byłoby skończyć ten krótki komentarz na temat premiery nowych iPhonów, gdyby nie to, że… zostały wykupione, również te w których poza portem nie zmieniło się nic.

Co do wersji podstawowej, biednej jak niektórzy ją nazywają, brak dostępności mniej dziwi, ponieważ dostajemy bardzo kompletny sprzęt za 4700, którego rysą na szkle pozostaje tylko 60Hz ekran. Z nowości oprócz, USB-C, mamy tutaj dynamiczną wyspę zapożyczoną z modelu 14 pro, nowy 48mpx aparat oraz chip A16 z poprzedniego modelu Pro. Na papierze prezentuje się to skromnie, ale porównując to do zarówno zmian Iphona 14 względem 13 oraz samej bazowej ceny poprzednika (5499) prezentuje się to całkiem nieźle i naprawdę widać spory upgrade jak na standardy Apple.

Najmniejsze warianty (128GB) telefonów od Appla są wyprzedane, co jest dla mnie bardzo zaskakujące, biorąc pod uwagę pełno lamentów w sieci na temat tych urządzeń. Nie kupimy zarówno modeli Pro, jak i zwykłych w wersji 128. Max oraz Plus, gdzieniegdzie widziałem. Co po raz kolejny udowadnia, że komentarze w sieci na temat beznadziejności Appla wypisują głównie ludzie, którzy… Appla nie kupują…




poniedziałek, 31 stycznia 2022

Złote monety z fizycznych kopii gier na Nintendo Switch

Zapewne nie każdy o tym wie, że każda z gier na fizycznych nośnikach na Nintendo Switch ma możliwość przypisania złotych monet do konta pierwszego właściciela, a te z kolei można wymienić na pieniądze za które bezpośrednio dokonujemy zakupu w e-shop. Nie jest to może jakaś bagatelna suma, bo średnio za każdą grę otrzymujemy 1% wartości rynkowej w złotówkach, ale warto o tym pamiętać. Teoretycznie Nintendo chce w ten sposób nagradzać pierwszego właściciela, ale niewiele osób o tym wie i tym sposobem można przypisać monety również z gier używanych. O ile ich właściciel nie przypisał ich wcześniej, ani od premiery gry nie upłynęły 2 lata.

Tym sposobem ostatnio odzyskałem około 30 złotych, gdy przepatrzyłem całą swoją używaną kolekcję gier na Switcha. Przypisanie jest proste, wkładamy kartę z grą, klikamy + gdy jest zaznaczona a następnie wybieramy opcję z zrzutu poniżej i zatwierdzamy.

Przypisanie monet jest banalnie proste.


środa, 19 stycznia 2022

Podsumowanie roku 2021

Koniec roku a początek nowego, to zwykle czas podsumowań, więc i ja postanowiłem takie stworzyć i przedstawić w kilku słowach produkcje, w które grałem w minionym roku. Nie jest to lista najlepszych gier z 2021 roku, nie jestem aż tak hardkorowym graczem, aby takie robić, ba wiele wymienionych gier zostało stworzonych dużo wcześniej.

Serdecznie zapraszam do zapoznania się z listą gier, w które najdłużej grałem w roku 2021, na różnych platformach, nie wszystkie z nich ukończyłem, natomiast przy wszystkich bawiłem się świetnie.


Snowrunner (Xbox/Switch)

Z serią jestem związany od początku, kiedy to pojawiło się od Spintires na PC. Symulator błota, jak o tej grze mawiano, frustrował, lecz jedocześnie wypełnienie wszystkich zadań na mapie dawało ogromną satysfakcję. Następnie ogrywałem Mudrunnera, gdzie odkryłem jak fantastycznie (oraz dużo sprawniej i szybciej) gra się w trybie co-op w grę tego typu.

Nie mogłem, więc przejść obojętnie obok Snowrunnera, zwłaszcza, że pojawił się w ofercie Game Pass. Zacząłem więc grę solo, jeszcze na Xbox One S, jednak gdy zobaczyłem jak gra jest rozbudowana oraz ile w niej jest zadań do wykonania, to czym prędzej zakupiłem wersję fizyczną na Nintendo Switch.  Grafika na pstryku jest co prawda odczuwalnie gorsza, ale możliwość gry wieczorem w hotelu podczas wakacji nad morzem wynagradza gorszą oprawę.

Produkcję polecam każdemu cierpliwemu graczowi, który uwielbia wyzwania (choć gra jest nieco łatwiejsza od poprzedników) oraz taplanie się wielkimi ciężarówkami w błocie. 



The Outer Worlds (Switch)

W przypadku Outer Worlds, sytuacja była podobna do Snowrunnera - grę pobrałem początkowo w ramach Game Passa, szybko natomiast (pomimo negatywnych opinii na temat działania gry na Switch) zakupiłem jej fizyczną kopię na Pstryczka. Jasne, oprawa jest gorsza, ale zyskujemy możliwość gry mobilnie. A sama gra, po kilku łatkach, działa na Nintendo sporo lepiej niż w momencie premiery.  Zwłaszcza, że jest to jedna z tańszych (ok. 100 zł) pozycji na Switch w wersji fizycznej.

Dla mnie to bardzo udany RPG, który urzekł mnie głównie klimatem. Może i za bardzo podobny do Skyrim, ale czy to źle?

Jedyne co tak naprawdę doskwierało mi w wersji switchowej to czasy ładowania poszczególnych etapów.



Mafia: Edycja Ostateczna (Xbox)

Była to pierwsza gra, którą włączyłem na nowej generacji (dla której Mafia Edycja Ostateczna otrzymała patch wydajnościowy) Xbox Series X. Z pewnością nie jest to produkcja, która zagotowała XSX do czerwoności, ale jest to kawał porządnego remake (tak nie remastera, tylko remake), który bez wątpliwości mogę postawić obok remake'a Final Fantasy VII. 

Odświeżona Mafia poprawia wszystko (oprócz fabuły), co trąciło myszką w oryginalnej wersji z 2002 roku. Kto grał w pierwowzór tego nie muszę namawiać, a kto nie grał, niech lepiej nadrobi zaległości, zwłaszcza, że na rynku wtórnym gra kosztuje kilka dyszek.


Forza Horizon 5 (Xbox)

W przypadku Forzy nie muszę wysilać się na długie opisy - nie znajdziesz lepszych oraz ładniejszych arcade'owych wyścigów z modułem sieciowym i licencjonowanymi autami. Warto wspomnieć, że gra jest dostępna od premiery w usłudze Xbox Game Pass na PC oraz Xbox.  



Art of Rally (Xbox)

Dla mnie Art of Rally to największe zaskoczenie tego roku - indyk, w którego grałem już ok. 10 godzin. Świetna rajdówka, z widokiem z góry, grafiką w stylizowanym pixel-kreskówkowym stylu, wieloma autami oraz trasami. Jak dla mnie sztos. Zwłaszcza, że można ją ograć całkiem za darmo w usłudze Game Pass lub jeżeli ktoś dodał na czas, w Epic na PC.


Need for Speed Hot Pursuit Remastered (Switch)

Remaster NFS otrzymałem w prezencie na poprzednie święta i muszę przyznać, że jest to jeden z ładniejszych wyścigów na Switcha. Niby odgrzewany kotlet, ale dalej jeździ się fantastycznie. Osobiście lubię "burnoutowe" odsłony NFS z uwagi na efektowne kraksy oraz ogromną satysfakcję gdy uda się ich uniknąć. Produkcję można oczywiście ograć na wszystkich platformach (PS4/5, XBOX One/S/X, Switch, PC).



Final Fantasy XII The Zodiac Age (Switch)

Przez wielu FF XII, jest uważane za jedną z gorszych odsłon serii. Zapewne ma na to wpływ między innymi wprowadzenie osobliwego Gambitu. Dla mnie jednak gra całkiem przyjemnie umilała mi wieczory na wakacyjnym wyjeździe. Uniwersum (to samo co z FF Tactics oraz Vargant Story) tego FF jest jednym z moich ulubionych, a postaci takie jak Balthier oraz Fran są napisanie świetnie.

Sam system Gambit, za który gra jest głównie krytykowana, w istocie jest skompilowany, lecz gdy spędzi się czas na jego odpowiednim ustawieniu, to nasza drużyna sieje istnie spustoszenie na polu walki, bez jakiejkolwiek ingerencji gracza. W mojej opinii system ten nawiązuje do serii taktycznych Finali, przez co część jest skierowana raczej do miłośników walk turowych.


Detroit: Become Human (PS4)

Dla mnie numer jeden tego zestawienia. Grę ukończyłem w trzy wieczory. Jest to niesamowita historia o emancypacji androidów spowodowanej defektem w ich oprogramowaniu. Opowieść trzyma w napięciu niczym, dobry thriller i być może powtarza (tak jak niektórzy twierdzą) schematy z innych produkcji tego studia, lecz ja tego nie odczułem, ponieważ była to pierwsza gra tego producenta, którą ogrywałem. Wspomnienie marszu androidów zostanie ze mną na długo.

Kolejnym elementem, poza fabułą, który mi się bardzo podobał, to sekcje QTE, gdzie trzeba było używać żyroskopu w Dual Shocku 4 - sztos!

Osobiście uważam, że jest to must play i niekoniecznie trzeba mieć Play Station 4/5, aby nadrobić zaległości, ponieważ gra dostępna jest też na PC.

Na łamach blogu na pewno uczynię co najmniej krótką recenzję tytułu.


God of War Duch Sparty (PSP)

O tej części GoW napisałem niedawno krótką recenzję, do której przeczytania serdecznie zapraszam. Jest to jedna z lepszych gier akcji na PSP. W mojej kupce wstydu pozostaje jeszcze poprzednia część na PSP, część I i II na PS Vitę oraz Remaster III oraz God of War na PS4. Wszystko czeka na swoją kolej, co na pewno nastąpi.


Yo-Kai-Watch (3DS)

Wszyscy kojarzą pokemony, a Yo-Kai-Watch pewnie nieliczni. Mechanika gry jest zasadniczo identyczna jak w przypadku Pokemonów, z jedną różnicą - poszczególne ataki w przeciwnika wyprowadzamy rysując konkretne wzory na dotykowym ekranie 3DS, świetnie wykorzystując tę funkcjonalność konsoli. Jeżeli podobały się Tobie Pokemony, to polecam spróbować Yo-Kai-Watch, zwłaszcza, że można je wyrwać za grosze, nowe na allegro (niestety z niemiecką okładką).


Bravely Defualt (3DS)

Jak dla mnie jest to produkcja na równi z grami z cyku Final Fantasy, z tym, że Bravley lepiej rozwiązuje problem nieustannego grind'u postaci, gdzie jednym klawiszem możemy powtórzyć sekwencje ruchów z poprzedniej walki, co ogromnie uławia level'owanie postaci. 

Jako smaczek dochodzi niesamowity system bravely-defualt, dzięki któremu możemy zadecydować, czy wykorzystujemy kilka ataków lub obrony w jednej turze, na rzecz kilku ataków przeciwnika. 

Poprowadzona historia jest ciekawa i momentami aż ciężko oderwać się od produkcji, łapiąc się na syndrom "jeszcze jednego questa"


999 (DS)

Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors, to pełna nazwa gry, która jest co prawda leciwa, w dodatku 2 generacje konsol od dużego N wstecz jednak serdecznie ją polecam. 9 osób, jest uwięzionych na tonącym statku, mają 9 godzin aby przejść przez 9 drzwi. Brzmi banalnie, ale gra oferuje niesamowitą narrację i grywalność, a dodatkowo można ją ukończyć na 9 sposóbów. Opowieść ukończyłem niestety tylko raz, lecz z pewnością do niej wrócę, po więcej.


Disco Elysium (PC)

Mam mieszane uczucia co do tej gry, z jednej strony to kawał dobrej historii, wręcz cyfrowa nowela, z drugiej natomiast momentami oczekiwałem więcej. Tytuł był zapowiadany jako RPG, ja natomiast nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to raczej digital novela z elementami gry przygodowej oraz rolpleja. Niemniej jednak przy produkcji spędziłem sporo godzin w minionym roku i serdecznie ją polecam. Tym bardziej, że polski dystrybutor (Koch Media) popełnił ostatnio polską wersję gry, która jest znakomita. Za polonizację odpowiadało studio QLOC.


Wnioski i oczekiwania na 2022 rok

Nie sposób nie zauważyć, że coraz więcej gier przeznaczonych pierwotnie na konsole, a czasem będąc wręcz exami na konkretną platformę, trafia na PC, którego zmierzch dla gier wideo przepowiadało już wielu. Niemniej jednak zjawisko jest dość osobliwe, zwłaszcza, patrząc na ceny kart graficznych.

Coraz ciekawsza robi się również usługa Microsoftu - Game Pass, zwłaszcza patrząc na ostatnią ich transakcję za 68 mld $ (przejęcie Activision).

Ja sam, natomiast zauważyłem, że więcej gram na handheldach, stąd też z niecierpliwością czekam na Steam Decka, którego zarezerwowałem. Chętnie przetestuję nowy gadżet. Mam też nadzieję, że w tym roku uda mi się nadrobić więcej zaległości z rosnącej kupki wstydu oraz zakupić PS5 w sensownej, w końcu cenie.

 

poniedziałek, 4 października 2021

Krótko o God of War Duch Sparty na PSP

Wstyd się przyznać, ale dopiero we wrześniu 2021 nadrobiłem zaległości i ukończyłem jedną z lepszych gier akcji na system PlayStation Portable, czyli właśnie God of War Duch Sparty (bo taki polski podtytuł otrzymała gra). No i stało się, w zasadzie w pierwszym zdaniu oceniłem grę, lecz po kolei.


Fabularnie ta część z Kratosem skupia się na jego bracie - Dejmosie. Od początku rozgrywki zaczynamy jego poszukiwania, z którym protagonista został siłą rozdzielony w dzieciństwie. Całość umila nam miodnie zrealizowany pełny polski dubbing. W rolę głównego bohatera wcielił się sam Bogusław Linda i trzeba przyznać, że wypadł tu całkiem nieźle.

Gra się w God of War Ducha Sparty całkiem przyjemnie. Mam wrażenie, że sterowanie jest poprawione względem pierwszego GoW na PSP. Kratos lepiej reaguje na polecenia, a pełne brutalności walki animowane są świetnie, widać, że z leciwej konsoli Sony, deweloperzy wycisnęli ostatnie soki i w zasadzie nie ucierpiała na tym płynność rozgrywki. Na żadnym etapie nie odczułem większych spadków klatek.

Przy eksterminacji kolejnych niemilców bawiłem się przednio. Szkoda, że trawło to tylko 5 godzin, ale w końcu to gra akcji. Serdecznie polecam, jeżeli ta część GoW leży również na Waszej kupce wstydu. Osobiście uważam, że jest to jedna gra z top 10 na PSP. Absolutna dziesiątka w skali na dziesięć. Kolejnym razem zajmę się pierwszą częścią (którą właśnie ogrywam) na kieszonsolkę Sony.



poniedziałek, 29 marca 2021

Need For Speed The Run krótka opinia

Dużo ostatnio było na temat PS, więc tym razem postanowiłem napisać coś o produkcji, którą ograłem na PC. Notabene to właśnie do grania na komputerze mam największy sentyment, wszakże tam zaczęła się moja gamingowa przygoda (PC Master Race!). No ale, żeby nie było tak do końca PCMR, to grałem na padzie od X360.


Na NFS The Run natchnęło mnie oglądając na YouTube film Bongusia o PS3, w którym to opowiadał jak to na przegrzewającej PS3 Slim grał w The Run przy otwartym oknie w zimie. Brzmiało to niczym kiepski thriller, lecz ja bardziej zwróciłem uwagę na czas jaki poświęcił na przejście gry, czyli 2-3 godziny. Pomyślałem, że czemu nie, spróbuję, zwłaszcza, że mam ją w bibliotece Origin (Nie, nie, nie będę kupował tej gry na PS3).

Pomimo tego, że gra ma 10 lat, nie wygląda tragicznie. Jest trochę nadgryziona zębem czasu, ale nie kole w oczy. Może to za sprawą engine Frostbite (ten sam co w przypadku Battlefield'a 3). Fabularnie to niestety dno - uciekamy przed mafią, nagle spotykamy jakąś laskę, która proponuje nam 2 bańki za to, że ukończymy dla niej na pierwszej pozycji wyścig ze wschodniego wybrzeża stanów do Nowego Jorku. Po drodze oprócz wyścigów czeka nas kilka przerywników z akcjami QTE, gdzie uciekamy przed mafią lub policją. 


Całość trwa co prawda 2,5 godziny, ale gra nie zlicza etapów które powtarzamy, więc całkowita rozgrywka będzie dłuższa. Ja osobiście osiągnąłem wynik 5 godzin na liczniku Origin. W każdym razie to trochę mało jak na grę NFS. W Hot Pursuit Remaster na Switch'u mam już 11 godzin, a ukończyłem może trochę ponad połowę gry.

Podobał mi się natomiast gameplay. Gra jest szybka, zręcznościowa (etap gdzie spadają lawiny jest fenomenalny), ma super fury, silniki aut ryczą przepięknie a poczucie prędkości jest świetne. Smaczku dodają kraksy rodem z Burnout'a (zresztą tego Need For Speed'a robili ci sami ludzie).

Grę skończyłem w trzech podejściach, niemniej jednak bawiłem się bardzo dobrze i przyjemniej. Jako całkowicie nieistotny spin off serii, gra jest ok. W sam raz na jeden weekend do piwka.



poniedziałek, 22 marca 2021

Czemu Nintendo Switch Lite jest lepszy od zwykłego Switcha?

Internet pełen jest opinii o tym dlaczego Nintendo Switch jest dużo lepsze od swojego młodszego brata w wersji lite. Ja postaram się odwrócić tę modę i podejdę do tematu od drugiej strony - dlaczego warto kupić Nintendo Switch Lite a nie pełnego Switcha? 

1. Lite jest znacznie tańszy. Podczas gdy pełnoprawny Switch to koszt ok. 1300-1500 złotych, Lite'a możemy już zdobyć za 700-900 złotych. Różnica więc wnosi średnio około 40%. Oczywiście kosztem tego tracimy tryb docka i wszystkie związane z tym niedogodności, niemiej jednak w trybie przenośnym nawet zyskujemy.

2. A dlaczego zyskujemy? Ekran jest odrobine mniejszy, dzięki czemu jest wyraźniejszy. Dodatkowo muszę przyznać, że posiadam zarówno Switcha jak i Switcha lite, a na tym drugim zdecydowanie lepiej gra się w trybie przenośnym, ponieważ dużo wygodniej się go trzyma i ręce mniej się męczą przy długotrwałej grze na co mają wpływ jego gabaryty.

3. Jest lżejszy i mniejszy, co dla trybu przenośnego jest to zdecydowany uzysk. Zmieści się w kieszeni, podczas gdy większy brat nie. Dla niektórych zaletą mogą być też wersje kolorystyczne w jakich dostępny jest Lite.

Jasne można mówić, że nie odepniemy joy-con'ów, że jest to pozbawiony pierwotnych idei Switcha twór, jednak jeżeli ktoś gra tylko sam i w dodatku mobilnie, bądź szuka uzupełnienia dla konsoli czy PC, to według mnie nie ma lepszego wyboru niż Nintendo Switch w wersji Lite!


Na zakończenie dodam, że 3 marca tego roku Switch skończył 4 lata i doczekał się póki co 3 wersji: V1, V2 oraz Lite. Tymczasem plotek w sieci o nowszym modelu pojawia się coraz więcej.

poniedziałek, 22 lutego 2021

9 lat PlayStation Vita

Dokładnie dziś mija 9 lat od premiery PS Vita w Polsce oraz w Europie. Można powiedzieć wiele złego o tym jak Sony doprowadziło tę kieszonsolkę na dno, ale jedno jest pewne - sprzęt japońskiego koncernu 9 lat temu robił wrażenie. Moc PS3 w kieszeni? Proszę bardzo. Gry wyglądały świetnie, a dotykowy ekran oraz dotykowy tylny panel również robiły w tamtych czasach wrażenie.

Na handheld nie wyszło dużo tytułów. Sony szybko porzuciło Vitę skupiając się na PS4. Ot taki paradoks - vita oznacza życie, a tu było raczej mortem. Nie oznacza to bynajmniej, że na Vitę nie ma w co grać. Jest trochę tytułów wartych ogrania. Jest również masa tytułów wydanych tylko w Japonii (gdzie konsola radziła sobie notabene najlepiej). Jest też masa tytułów z PSP oraz PS One, które Vita również obsługuje. W końcu jest też możliwość wgrania CFW na konsolę i odkrywaniem mocy tego urządzenia na nowo (emulatory, homebrew).

Sony już od dawna Vity nie widzi. W 2018 zaprzestano jej produkcji. W 2020 wyłączono sklep - jest dostępny tylko z poziomu konsoli. W tym samym roku utrudniono też płatności. Co tym bardziej utwierdza społeczność Vity w instalowaniu CFW na swoich konsolach.

O Vicie planuje napisać obszerniejszym artykuł. Był zresztą w planach na te urodziny, jednak jak to zwykle bywa problem był z czasem. W zamian oferuję krótką wzmiankę w raz ze zdjęciem moich Vit - modelu Fat Oled 3G oraz Slim. Było też PS TV, które też mam, a o którym zapomniałem przy robieniu fotki, ale PS TV to już temat na inny artykuł.

Z lewej strony model Fat Oled 3G, z prawej Slim

Serdecznie zachęcam do zakupu Vity. Zwłaszcza, że jej ceny nie są wygórowane - 300-400 złotych. Tym bardziej jak się spojrzy na ceny PSP (200-300 złotych), podczas gdy Vita oferuje również ogranie gier z PSP i to w znacznie wygodniejszy sposób (drugi analog i większy ekran).

czwartek, 28 maja 2020

The Way Remastered na Nintendo

3,92 polskich nowych złotych – tyle dokładnie zapłaciłem w e-sklepie nintendo za grę i muszę przyznać, że jestem nią pozytywnie zaskoczony, zwłaszcza, że 2D puzzle platformer nigdy nie było moim ulubionym gamingowym gatunkiem. Smaczku dodaje również fakt, że za produkcję odpowiedzialne jest rodzime studio. 


The Way to opowieść, w której wcielamy się w mężczyznę pragnącego przywrócić do żywych swoją zmarłą żonę. Gdyby ktoś nie wiedział, to jest to niezwykle proste – wystarczy użyć artefaktu z obcej planety, na której wcześniej prowadziło się razem z małżonką oraz grupą naukowców badania. Wcześniej trzeba tylko zdobyć statek, broń, wykopać żonę z grobu… Tak, tak właśnie zaczyna się historia.
Rozgrywka to klasyczna platformówka. Biegamy, skaczemy, unikamy wrogów i czujników, czasem strzelamy. Momentami gra wymaga od nas umysłowych aktywności jak układanki, czy wybory w konkretnej, logicznej sekwencji. Całość poprzeplatana jest zgrabnie poprowadzoną fabułą oraz znajdźkami, które pogłębiają imersję. 


Sterowanie jest zrealizowane poprawnie, a przecież cały czas mówimy o porcie, bo pierwotnie była to wersja na PC (The Way – słowo Remastered jest zarezerwowane dla wersji switch’owej).
Oprawa prezentuje się w modnym pixel-art’owym klimacie, przez co podobieństwo do starego (ale jarego) Another World jest aż nadto widoczne. Muzyka fantastycznie komponuje się z tym co widzimy na ekranie. Pozostałe dźwięki nie są ani złe, ani dobre – po prostu są. 


Za niecałe cztery złote wydane na tego indyka bawiłem się miodnie. Zwłaszcza, że platformówki są wręcz stworzone pod konsole Nintendo. Polecam każdemu, w promocyjnej cenie. 

wtorek, 12 maja 2020

Darmowe szkolenia Fortinet


Do końca bieżącego roku (2020) Fortigate udostępnił pakiet 24 bezpłatnych szkoleń. Dostępne są pod linkiem (wraz z listą): https://www.fortinet.com/training/cybersecurity-professionals.html

Wystarczy założyć konto na Fortigate, potwierdzić podany mail i już możemy korzystać. 

Szkolenia są w bardzo przystępnej formie wideo-prezentacji wraz z quizami podsumowującymi. Serdecznie polecam zwłaszcza dla osób związanych z urządzeniami sieciowymi. Można uzupełnić swoją wiedzę zupełnie za darmo o urządzenia innego producenta (tak wiem, że większość używa CISCO).

Photo by Taylor Vick on Unsplash

sobota, 31 sierpnia 2019

Captain Starshot Recenzja

Kolejne pozytywne zaskoczenie w tym roku. Podobnie jak opisywany wcześniej Red Hot, Captain Starshot jest grą darmową nastawioną na rozgrywkę w trybie pojedynczego gracza. Notabene obydwie gry zostały napisane bodajże przez studentów jako prace zaliczeniowe.


Gra oferuje eksterminację wrogów w kosmosie z lotu ptaka (jakkolwiek to zabrzmiało). Strzelamy początkowo do statku wroga, a gdy go osłabimy dokonujemy abordażu, gdzie również czeka na nas mnogość antagonistów i rdzeń statu. Statek przemierzamy korytarz po korytarzu niczym w starych grach planszowych, brnąć do celu i zbierając ulepszenia dla naszej drużyny oraz  dołączamy nowych członków drużyny. Od samej liczebności naszej drużyny zależy nasza przeżywalność, a gdy zginie ostatni z członków drużyny, czyli tytułowy Captain przegrywany.


Rozgrywka składa się z czterech sektorów, w początkowych trzech wybieramy element (tam będziemy zmierzać statkiem) do ulepszenia naszego statku i teamu, a następnie dokonujemy uszkodzenia statku przeciwnika wraz ze wspomnianym wcześniej abordażem. Ostatni, czwarty, etap, to boss, ale rozgrywka sprowadza się tam w gruncie rzeczy do tego samego.
Gra nie jest prosta, aczkolwiek po kilku godzinach nie powinniśmy mieć problemy z jej ukończeniem. Jak na darmową grę super rozrywka na 2-3 godziny.


Minusy? Czasem potrafi się wywalić do pulpitu, no i achievementy na steam nie działają jak powinny (3/4 nie "zalicza się"). 
Serdecznie zapraszam do przetestowania w domowym zaciszu, zupełnie za darmo, na steam. :)

sobota, 24 sierpnia 2019

RED HOT VENGEANCE Recenzja


W zasadzie mógłbym opisać produkcję jednym zdaniem - jeżeli Hotline Miami Tobie się podobało, to nie zawiedziesz się grając w Red Hot Vengence. 
Natomiast jeżeli nie bawiłeś się nigdy w żadną część Hotline, to polecam przetestować Red Hot Vengence, zwłaszcza, że jest dostępne na steam bezpłatnie.


W grze pomykamy małym ludzikiem po planszy, eksterminując hordy wrogów za pomocą wszelakiej broni. Widok usytuowany jest z góry. Nasza postać jest odporna jedynie na kilka strzałów.
Największą zaletą gry jest fabularny tryb jednoosobowy. Może nie grzeszy on złożonością fabuły oraz długością rozgrywki, lecz taki tryb jest rzadkością w grze f2p. Dziesięć dostępnych rozdziałów ukończymy w około 2 godziny. Podczas ich wykonywania będziemy mogli skorzystać z zasobu kilkunastu broni, a nasza postać może korzystać z dwóch broni palnych krótkich naraz (np. pistolet i uzi), po jednej w każdej ręce. Po ukończeniu standardowej gry, możemy rozpocząć grę plus - zabawa od nowa, ale z większą liczbą przeciwników oraz większym poziomem trudności. Jednak w nagrodę mamy dostęp od razu do całego uzbrojenia. Oprócz tego mamy dostęp również do wcale niełatwych wyzwań. Kolejne wyzwania odblokowują się po skończeniu poprzednich. 


Przez całą moją kilku godzinną przygodę z grą miałem w zasadzie cały czas wrażanie, że to niemożliwe, że gra jest darmowa. Na dobrą sprawę wydawca mógłby ją sprzedawać po kilka złociszy, bo na tyle spokojnie zasługuje. Jest to solidna produkcja, która na pewno jest warta poświęcenia chwili uwagi. Z racji tego, że jest darmowa nie pozostaje mi nic innego niż tylko zaprosić Was do jej wypróbowania. 

piątek, 2 listopada 2018

Wymiana pasty termoprzewodzącej w komputerze stacjonarnym

Na przykładzie HP Compaq DC7800SFF pokaże dziś krok po kroku jak wymienić pastę termoprzewodzącą na jednostce centralnej. Poszczególne czynności udokumentowałem fotografiami.

Operację zaczynamy od zdjęcia pokrywy przedniej/bocznej komputera. 

W przypadku DC7800 następnym krokiem jest zdjęcie plastikowej nakładki łączącej radiator z zewnętrznym wentylatorem. 

Odpinamy wtyczkę z płyty głównej od wentylatora procesora. Odkręcamy radiator. Najlepiej śruby odkręcać po przekątnej. Po odkręceniu delikatnie zdejmujemy radiator. Jeżeli radiator przykleił się do procesora, to dodajemy ruch okrężny przy zdejmowaniu, aby uniknąć wyciągnięcia procesora ze slotu razem z radiatorem. 


Sprężonym powietrzem czyścimy wnętrze pc, żebra radiatora i wentylator. Za pomocą alkoholu izopropylowego oraz patyczków do uszu usuwany starą pastę z procesora oraz radiatora. Jeżeli nie dysponujemy alkoholem można użyć wilgotnych ściereczek do kuchni i do sucha wytrzeć papierowymi ręcznikami. Jest to jednak dość amatorski sposób. Zwłaszcza, że alkohol izopropylowy nie jest drogi. 




Nakładamy nową pastę na środek CPU (miej więcej ziarnko grochu) i zostawiamy. Siła docisku radiatora skutecznie rozprowadzi pastę i da właściwy punkt styku. Druga szkoła mówi o rozsmarowaniu równomiernej warstwy na CPU. Jakiej nie zastosujemy najważniejsze jest, aby radiator dotykała efektownie pasty. W innym wypadku odprowadzanie ciepła nie będzie możliwe.

Zakładamy radiator i przykręcamy pamiętając o przykręcaniu śrub po przekątnej. W żadnym wypadku nie zaglądamy pod radiator celem sprawdzenia czy pasta rozprowadziła się równomiernie ponieważ powstaną dodatkowe bąble powietrza między radiatorem pastą a procesorem i efektywność odprowadzania ciepła spadnie. Ostatnim krokiem jest podpięcie wtyczki od wentylatora procesora do płyty głównej. Zakładamy obudowę i cieszymy się działaniem PC przy niższych temperaturach.  

Jeżeli na mój warsztat trafi laptop pod wymianę pasty, to postaram się udokumentować wymianę w podobny sposób.

środa, 7 lutego 2018

Zapomniane hasło roota Ubuntu - odzyskiwanie

Artykuł dla zapominalskich. Co zrobić w przypadku, gdy nie pamiętamy hasła dla roota.
1. Włączamy komputer, wciskamy klawisz SHIFT i czekamy na menu grub.
2. Wybieramy opcje "Advanced options for Ubuntu".

3. Wybieramy ostatnią wersję w trybie recovery. 

4. Wybieramy wiersz poleceń dla roota.

5. Zgodnie ze wskazówkami na ekranie klikamy ENTER. 

6. Wpisujemy polecenie: sudo mount -o remount,rw / 

7. Następnie: sudo passwd nazwa_użytkownika_dla_którego_zapomnieliśmy_hasła


 8. Wpisujemy nowe hasło oraz dla weryfikacji poprawności drugi raz nowe hasło. Warto tutaj zaznaczyć, że w przypadku zmiany hasła przez konsolę nie ma żadnych restrykcji odnośnie znaków hasła.  


9. Restartujemy komputer i logujemy się za pomocą nowego hasła.



 

wtorek, 8 sierpnia 2017

Mass Effect Andromeda - wrażenia

Postanowiłem wybrać się do galaktyki Andromedy, co też ułatwiło mi EA udostępniając 10 godzinną wersję próbną ostatniego Mass Effecta na platformie Origin.
Uniwersum Mass Effecta jest mi dobrze znane, ponieważ grałem we wszystkie części. Od lat widzę stopniowe uproszczenia w serii. Trzecia część odrzuciła w zasadzie idee RPG i skupiła się na strzelaninie, ale wydaje mi się, że w Andromedzie jest jeszcze gorzej. Rozwój postaci jest bardzo ograniczony, wybieramy jedynie umiejętności, a w przypadku naszych towarzyszy możliwości rozwoju są jeszcze węższe. Dodatkowo uproszczenie dialogów między postaciami sprowadza się już raczej do znaczenia przekazu i zdania kontekstowego, a po wyborze protagonista i tak mówi co mu się podoba.
Andromeda działa na silniku znanym z ostatnich odsłon Battlefieldów, jednak pomimo tego grafika nie powala na kolana (Co prawda grałem na ustawieniach auto, zważywszy na leciwość mojego PC). Miałem też mieszane uczucia odnośnie animacji postaci – ich ruchy wydawały mi się strasznie drętwe, jakby była to gra niskobudżetowa.
Moim ostatnim zarzutem są kiepsko zaprojektowane, nudne questy, przez co wrażenie biegania z punktu A do punktu B jest potęgowane.
Mimo wszystko jest kilka aspektów, które oceniam pozytywne. Przede wszystkim klimat, może fabuła nie jest wydumana, ale początek – statek pełen kolonistów, nowa galaktyka, uniwersum Mass Effect – to wszystko składa się na niesamowity klimat.

Z pierwszej odsłony ME zapamiętałem dwie rzeczy – bardzo dobry RPG z elementami FPS oraz cholerne zbieranie surowców (trzeba było lądować na każdej planecie i biegać za surowcami). W Andromedzie można zbierać surowce z planet galaktyk nie lądując na nich, lecz poprzez wysłanie sondy. Bardzo przypadła mi ta forma, jednak nie jestem pewien, czy takie rozwiązanie było już dostępne w ME3.
Pomimo średniej grafiki, gra jest dobrze zoptymalizowana. Płynnie działała na moim czteroletnim pececie. Wspominam o tym, ponieważ po premierze pojawiło się sporo głosów, że gra jest kiepsko zoptymalizowana. Ciężko mi powiedzieć czy były ty pojedyncze problemy, czy poprawki zmieniły sytuację.
Ukończenie triala zajęło mi 3 godziny, bo oprócz ograniczenia czasowego EA wprowadziło także ograniczenie fabularne (zapewne całą grę dałoby się ukończyć w 10 godzin). W pewnym momencie gry dostałem komunikat, że aby kontynuować rozgrywkę muszę zakupić pełną wersję, nie stracę nawet postępu w grze.
Czy wersja próbna mnie przekonała do zakupu pełnej? Nie! Gra jest mocnym średniakiem, a ja mam pełno tytułów z tak zwanej „kupki wstydu”. Wolę poświęcić ten czas, którego notabene mam niewiele, na inne gry. W dodatku cena gry nadal jest zbyt wysoka (119 złotych za wersję PC) to za dużo w stosunku do tego co oferuje gra.